Będą uczyć, a nie tuczyć

Niecałe trzy miesiące mają placówki oświatowe na dostosowanie się do nowych przepisów Ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. A to oznacza koniec z fast foodem, słodkimi przekąskami i gazowanymi napojami w szkolnych sklepikach i stołówkach.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fot. sp4grodzisk.home.pl W szkolnym sklepiku przy ul. Zielony Rynek w Grodzisku pojawiły się m.in suszone owoce.

Ministerstwo Zdrowia kilka dni przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego opublikowało listę produktów zakazanych do sprzedaży w sklepikach i serwowania w stołówkach. Na dostosowanie się do nowych przepisów są trzy miesiące. Co znalazło się na liście zakazanych produktów? Przetwory mięsne o dużej zawartości tłuszczu, sery topione, majonez, żywność z dodatkiem substancji słodzących, produkty o dużej zawartości tłuszczu lub soli, słodzone napoje. Zamiast tego uczniowie będą mogli jeść kanapki z pełnoziarnistego, razowego bądź bezglutenowego pieczywa, przetwory mięsne i rybne o niskiej zawartości tłuszczu, jaja, sery, orzechy, warzywa, owoce, soki, musy i przeciery owocowe, warzywne, koktajle przygotowywane na bazie mleka, sałatki i surówki, mleko bez dodatku cukru, jogurty i serki homogenizowane z ograniczoną zawartością tłuszczu, płatki śniadaniowe. Dozwolone do picia będzie kawa zbożowa, napary owocowe, woda. Rozporządzenie dotyczy także szkolnych stołówek.

Nowe przepisy mają za zadanie wyrobienie u dzieci i młodzieży zdrowych nawyków żywieniowych. Czy to się uda? Pani Monika z Grodziska Mazowieckiego, mama dziesięcioletniego Janka jest sceptyczna. – Jestem ogromną zwolenniczką wycofania ze szkolnych sklepików wszelkiego rodzaju śmieciowego jedzenia. W domu w ogóle nie ma chipsów, batonów, coli, ale to niestety nie oznacza, że mój syn nie zna ich smaku. Po prostu do tej pory z kieszonkowego kupował je właśnie w sklepiku szkolnym lub osiedlowym. A z tego ostatniego niestety niezdrowe produkty nie znikną i nie łudzę się, że zamiast chipsów kupi sobie marchewkę, tym bardziej, że wszyscy jego koledzy jedzą fast food i słodycze – mówi.

Jedzą i tyją. Statystyki są niepokojące. Już co czwarte dziecko w Polsce cierpi z powodu nadwagi lub otyłości i wskaźniki te wciąż rosną. Dlatego też dyrektorzy wielu szkół z naszego regionu już kilka lat temu postanowili zawalczyć o lepszą jakość jedzenia. Tak jest np. w zespole szkół przy ul. Zielony Rynek w Grodzisku. Ta placówka wzięła udział w programie pn. Szkolne sklepiki – reaktywacja. W ramach tego projektu szkoła otrzymała grant, dzięki któremu możliwa była przebudowa sklepiku i dostosowanie go do wymagań placówki spełniającej kryteria zdrowego odżywiania. Wyeliminowano niezdrowe jedzenie, za to wprowadzono owoce i warzywa, produkty mleczne, wodę mineralną. Do takiego rozwiązania władze miasta zachęcają wszystkie szkoły.

Nie wiadomo jeszcze, czy nowe przepisy sprawdzą się w praktyce, wiadomo natomiast, że za niedostosowanie się do ministerialnego rozporządzenia będzie groziła kara w wysokości od 1 do 5 tys. zł. Dyrekcja szkoły będzie mogła rozwiązać z takim ajentem umowę w trybie natychmiastowym, bez zachowania terminu wypowiedzenia.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterest