Jakie odszkodowania za linię 400 kV?

Trwają dyskusje na temat ustalenia trasy, jaką ma przebiegać linia 400 kV, my natomiast postanowiliśmy wziąć pod lupę finansowy aspekt inwestycji. Czy będzie ona opłacalna dla gmin i mieszkańców?
landscape-216965_640
Fot. pixabay.com Już wkrótce słupy elektroenergetyczne mogą oszpecić krajobraz naszego regionu.

Dwutorowa, napowietrzna linia elektroenergetyczna o napięciu 400 kV relacji Kozienice-Ołtarzew jest budowana przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). Będzie liczyć 120 km długości i stanie się istotnym elementem Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Realizacja tej inwestycji ma wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa i niezawodności dostaw energii elektrycznej dla całego regionu i aglomeracji warszawskiej.

Obecnie trwają procedury związane z wyborem wariantu przebiegu trasy. To wzbudza liczne protesty zarówno ze strony mieszkańców, jak i władz gmin, na terenie których miałaby się znajdować. Przedstawiciele PSE zapewniają, że linia w żaden sposób nie będzie uciążliwa i nie spowoduje uszczerbku na zdrowiu osób, które będą mieszkać nieopodal słupów elektrycznych o wysokości około 80 m. Obiecują mieszkańcom odszkodowania.

Na jakie kwoty mogą oni liczyć i jakie warunki należy spełnić, aby je otrzymać? – Na to pytanie nie ma jednej konkretnej odpowiedzi. Kwestia odszkodowania w każdym przypadku jest sprawą indywidualną (są różne zmienne – rodzaj nieruchomości, ingerencja w nią, czy usytuowanie). Wypłata rekompensaty finansowej odbywa się na podstawie operatu szacunkowego sporządzonego przez niezależnego rzeczoznawcę majątkowego. Jeśli właściciel nieruchomości nie zgadza się z naszą wyceną, może sporządzić własny operat celem porównania. Jednocześnie chcę zaznaczyć, że suma odszkodowania wyliczona w operacie może być punktem wyjścia do negocjowania finalnie wypłaconej sumy – tłumaczy rzecznik prasowy Agencji Promocji Inwestycji (spółka, która zajmuje procedurami formalno-prawnymi związanymi z budową linii) Jarosław Kowalski.

Operaty szacunkowe mają być sporządzane dla wszystkich nieruchomości znajdujących się w tzw. pasie technologicznym inwestycji. Szerokość tego pasa wynosi 2 x 35 metrów (po 35 m od osi linii). – W tym kontekście ważna jest również jeszcze jedna kwestia – dla szkód powstałych na skutek prac budowlanych związanych z realizacją inwestycji zostanie wypłacone odszkodowanie na podstawie odrębnego operatu szacunkowego – precyzuje Kowalski. Żadnych konkretnych kwot nie chce podawać, nie wiadomo więc na jakie dokładnie odszkodowania mogą liczyć mieszkańcy. – Na pewno nie są to jakieś kokosy – mówi z kolei wójt Radziejowic Urszula Ciężka. – I na pewno będą to inne kwoty w przypadku gdy na działce stanie słup czy zostaną zawieszone przewody. Nie wiem dokładnie o jakie pieniądze chodzi, ale z tego co słyszałam, nie są to sumy zwalające z nóg – dodaje.

Wójt Ciężka podkreśla jednocześnie, że również dla gminy Radziejowice inwestycja związana z linią 400 kV nie będzie opłacalna finansowo. Urząd może bowiem liczyć na wpływy do budżetu maksymalnie w wysokości 2 proc. wartości fragmentu inwestycji, która przebiega przez daną gminę. Chodzi o dochód z tytułu podatku od budowli. W tym przypadku również trudno mówić o konkretnych kwotach. – Nie wiem, jaka suma wchodzi w grę, bo nigdy się tym nie interesowałam. Dla mnie znacznie ważniejsze są walory krajobrazowe, kulturowe, rekreacyjne naszej gminy oraz interesy mieszkańców niż dochody z podatku. Do tej pory nie mieliśmy tych pieniędzy i jakoś żyjemy. Gdyby linia powstała, stracilibyśmy dużo więcej niż wpływy z opłaty – podkreśla twardo.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterest