Mieszkali w nieogrzewanej przyczepie, otrzymają pomoc

Na podstawie tej historii można byłoby napisać scenariusz melodramatu. Bezdomnej rodzinie, która mieszkała w drewnianej beczce i przyczepie kempingowej, postanowił pomóc obcy mężczyzna. Pomoc okazała się skuteczna.
Mieszkali w nieogrzewanej przyczepie, otrzymali pomoc
Fot. Facebook Rodzina najpierw żyła w drewnianej beczce, a potem w zdezelowanej przyczepie.

Pani Bronisława razem ze swoim synem Sebastianem od kilku lat pomieszkiwali w drewnianej beczce przy ul. Rosoła na warszawskim Ursynowie, wcześniej zostali eksmitowani z mieszkania. W tej trudnej sytuacji znaleźli się z powodu kłopotów finansowych. Wkrótce, z powodu interwencji straży miejskiej, musieli zamienić beczkę na przyczepę kempingową. Zdezelowaną i nieogrzewaną.

Pomocną dłoń postanowił do nich wyciągnąć zupełnie obcy, młody mężczyzna – Piotr Wójcik, mieszkaniec Wilanowa. Na Facebooku zaapelował o pomoc dla pani Bronisławy i jej syna. „DRODZY FEJSBUKOWICZE !!!!!! Bardzo was proszę o przeczytanie tego posta i zastanowienie się chociaż przez chwilę czy możemy coś zrobić. Prawie w środku Warszawy bo na Warszawskim Ursynowie obok Ulicy Rosoła w krzakach gdzie nikt nie zagląda w małej starej rozpadającej się przyczepie mieszka bezdomna rodzina. Młody chłopak z Mamą” – napisał pan Piotr (pisownia oryginalna – przyp. red.). Podkreślił, że rodzina nie ma dostępu do prądu, światła i ogrzewania. W nocy temperatura w tym miejscu osiągała minus 20 stopni Celsjusza! Zdaniem pana Piotra, rodzina zamieszkująca w tak koszmarnych warunkach to ludzie przyjaźni i bardzo serdeczni, nie piją alkoholu, nie mają stałego zatrudnienia, podejmują się prac dorywczych. Był on jedną z niewielu osób, które zaglądały do pani Bronisławy i jej syna, przywoził im jedzenie, gorącą herbatę, pomagał w drobnych pracach. Zaapelował o pomoc w wynajęciu mieszkania i znalezieniu zatrudnienia lub w nagłośnieniu ich problemu „tak żeby znalazło się więcej osób które mogłyby pomóc i wspólnymi siłami jakoś zaradzić tak by dać im nowe lepsze życie”.

Reakcja ludzi była natychmiastowa. Panu Sebastianowi zaoferowano zatrudnienie. Jemu i jego mamie przyniesiono paczki z żywnością, ubraniami i innymi niezbędnymi rzeczami. Pomoc zaoferowała również fundacja, która zaproponowała im pracę, mieszkanie oraz program przystosowujący do samodzielnego życia. Z kolei dzięki datkom pieniężnym było możliwe wynajęcie im pokoju. Sprawą zainteresowały się również media, które ją nagłośniły. „Kto wie może w jeden dzień udało się zmienić całe ich życie. Jeszcze raz wam wszystkim bardzo dziękuje, wspólnie razem zrobiliśmy kawał dobrej roboty” – podsumował akcję pan Piotr.

Wszystko wskazuje więc na to, że pan Sebastian i jego mama opuszczą zdezelowaną, nieogrzewaną przyczepę i wyjdą na prostą. Niestety, w tej historii jest też smutny wątek. Pan Piotr, organizator akcji zaapelował o wpłacanie pieniędzy na rzecz potrzebującej rodziny na konto, które w tym celu specjalnie założył. Tym samym naraził się na obraźliwe komentarze ze strony niektórych internautów, ktoś nawet zgłosił sprawę na policję. Po tym incydencie mężczyzna postanowił przekazać prowadzenie zbiórki fundacji Espa, która będzie zbierać datki na rzecz bezdomnej rodziny.

12439134_10205998666185785_6020785432063203664_n

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterest