Nie chciał iść do pracy, wywołał alarm bombowy

Policjanci z warszawskich Włoch zatrzymali pracownika jednego z hipermarketów. Mężczyzna, drugiego dnia swojej pracy chciał mieć wolne, więc zatelefonował pod numer 112 z informacją, że w budynku został podłożony ładunek wybuchowy.
wypadek Radziwiłów
Fot.kwp.radom.pl Za niemądry żart sprawcy grozi teraz nawet osiem lat więzienia.

Do zdarzenia doszło pod koniec marca. Na numer alarmowy 112 zatelefonował mężczyzna i poinformował, że w budynku hipermarketu na terenie dzielnicy Włochy podłożona jest bomba. Policjanci natychmiast podjęli działania. Nie znaleziono żadnego podejrzanego ładunku, czy też paczki.

Ustaleniem sprawcy telefonicznej informacji natychmiast zajęli się funkcjonariusze pionu kryminalnego z komisariatu przy ul. 17 Stycznia. W wyniku pracy operacyjnej, na ślad mężczyzny wpadli kilka dni temu. Okazało się, że to pracownik hipermarketu, w którym miał być podłożony ładunek wybuchowy.

40-letni Piotr M. został zatrzymany w miejscu pracy i trafił do policyjnej celi. Podczas przesłuchania przyznał się do zarzucanego mu czynu. Policjantom tłumaczył, że wpadł na taki pomysł, bo chciał mieć wolne w pracy. Piotr M. usłyszał już zarzut za wywołanie fałszywego alarmu i został objęty policyjnym dozorem. Grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterest