Zostawił dziecko w samochodzie i na pół godziny poszedł do banku

Bezmyślność i nieodpowiedzialność dorosłych nie przestaje zadziwiać – w taki sposób warszawska straż miejska komentuje zdarzenie, do którego doszło na Woli. Ojciec 10-letniego dziecka zamknął je w samochodzie i poszedł załatwiać sprawy do banku.
płaczące dziecko Wola bank
Fot. myvimu.com. Mundurowi błyskawicznie zareagowali, gdy usłyszeli płacz chłopca.

W czwartek, 14 lipca strażnicy miejscy patrolujący warszawską Wolę zobaczyli przy Skwerze Kardynała Wyszyńskiego samochód, w którym był zamknięty chłopiec. Dziecko było mocno wystraszone, płakało, nie umiało wyjść z auta. Strażnicy wezwali na miejsce policję i pogotowie ratunkowe, uspokajali też chłopca i próbowali znaleźć właściciela volkswagena. Dziesięciolatek powiedział, że spał podczas jazdy, a gdy się obudził – był w aucie sam, nie wiedział, gdzie jest i wpadł w panikę. Po pół godzinie właściciel samochodu się znalazł.

Kiedy auto otworzono, ratownicy medyczni z pogotowia przebadali chłopca. Na szczęście poza stresem nic mu się nie stało. Natomiast nieodpowiedzialnym ojcem od razu zajęła się policja. Teraz odpowie za swoją bezmyślność.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterest