12-latek sprawcą fałszywych alarmów bombowych

12-letni chłopiec spod Warszawy postawił na równe nogi służby ratunkowe, informując o rzekomo podłożonych ładunkach wybuchowych. Mazowieckim mundurowym udało się również namierzyć 48-letniego mężczyznę, który twierdził, że bomba jest podłożona na lotnisku w Radomiu.
alarmy-bombowe-mazowsze
Fot. ilustracyjne/zoliborz.policja.waw.pl. Fałszywe alarmy uruchamiają lawinę działań policji i innych służb.

Alarmy bombowe stały się w ciągu ostatnich kilkunastu dni prawdziwą zmorą. W naszym regionie informacje o podłożonych ładunkach wybuchowych napływały m.in. do lokalnych mediów, urzędów oraz sklepów (więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ i TUTAJ).

Kilka dni temu telefon z informacją o podłożonych bombach odebrano również w dwóch hotelach na terenie Małopolski. Policyjni pirotechnicy i funkcjonariusze z psami tropiącymi przeszukali pomieszczenia, jednak ładunku wybuchowego nie odnaleziono, nie było również decyzji o ewakuacji. Równocześnie policjanci prowadzili ustalenia w celu odnalezienia sprawcy fałszywego alarmu. Trop doprowadził do jednej z podwarszawskich miejscowości. Okazało się, że sprawcą tych alarmów jest 12-letni chłopiec. Teraz jego sprawą zajmie się sąd rodzinny.

Kilka dni temu mazowieccy policjanci zatrzymali również mężczyznę, który zadzwonił na numer alarmowy i poinformował o podłożonej bombie na lotnisku w Radomiu. I znowu policja uruchomiła procedury. Mundurowi zabezpieczyli teren, a pirotechnicy dokładnie sprawdzili budynek. Zaangażowani w działania policjanci podczas przeszukania nie znaleźli żadnego ładunku – alarm znów okazał się fałszywy. Funkcjonariusze szybko namierzyli „dowcipnisia” i zatrzymali go. Okazało się, że to mieszkaniec Starachowic. W chwili zatrzymania był pijany, badanie alkomatem wykazało blisko dwa promile alkoholu w organizmie. Nieodpowiedzialny mężczyzna trafił do aresztu.

Policjanci przypominają: kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do lat ośmiu. Anonimowy telefon o podłożeniu ładunków wybuchowych uruchamia całą lawinę działań policji i innych służb zaangażowanych w zabezpieczenie miejsca rzekomego podłożenia ładunku. Autorzy takich głupich żartów są jednak bardzo szybko ustalani i pociągani do odpowiedzialności karnej. Takie osoby muszą się liczyć także z odpowiedzialnością cywilnoprawną, możliwością obciążenia kosztami przeprowadzonej akcji, czy np. odszkodowaniami za straty spowodowane wstrzymaniem działalności danej instytucji.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterest