Tagi: boisko

Kto ma prawo grać na boisku w Łomiankach, czyli medialna awantura z udziałem wiceburmistrza

Na lokalnych forach internetowych doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy zastępcą burmistrza Łomianek a jednym z mieszkańców. Poszło o wyproszenie mężczyzny przez włodarza z miejscowego Orlika.
awantura Rusiecki boisko
Fot. lomianki.pl. Zajście miało miejsce na boisku Orlik przy ul. Wiślanej.

Do zdarzenia doszło na początku lipca, na boisku sportowym Orlik przy ul. Wiślanej. Sprawę opisał na kilku lokalnych forach internetowych pan Marcin, który chciał rekreacyjnie pograć w piłkę z tzw. drużyną oldboyów. Jak twierdzi, został tam zaproszony przez jednego z zawodników. W rozgrywkach brał udział również zastępca burmistrza Łomianek Piotr Rusiecki.

W taki sposób spotkanie włodarzem na boisku opisał pan Marcin: „Po moim wejściu na boisko, zacząłem witać się ze wszystkimi po kolei aż podszedłem do Burmistrza Rusieckiego aby się przywitać, Pan Rusiecki oczywiście podał mi rękę, ale natychmiast zażądał przeprosin… Jeżeli nie dla Niego, to dla Burmistrza Dąbrowskiego. Niestety nie rozumiem za co, nigdy w żaden sposób nie obraziłem w sposób pośredni ani bezpośredni żadnego z Burmistrzów Domyślam się, że Panu Rusieckiemu chodzi o referendum… ” – napisał pan Marcin (pisownia oryginalna – przyp. red.).

Twierdzi, że gdy odmówił przeprosin, burmistrz Rusiecki nie dopuścił go do gry w drużynie przeznaczonej umownie dla zawodników powyżej 35 roku życia, mimo że w grupie były osoby młodsze od niego. „W sposób ostentacyjny i bezczelny zostałem przez Pana Burmistrza wyproszony (żeby nie powiedzieć wyrzucony) z miejskiego obiektu sportowego!!! Świadkami sytuacji było wiele osób. Tak jak pisałem nie wprosiłem się, tylko dostałem zaproszenie, poza tym poza Panem Burmistrzem żaden inny obecny uczestnik nie wyrażał sprzeciwu co do mojej obecności… Tylko Pan Burmistrz Rusiecki…” – pisze dalej pan Marcin.

Natychmiast po opublikowaniu przez niego wpisu dotyczącego zajścia na boisku, swoją wersję zdarzeń przedstawił wiceburmistrz Piotr Rusiecki. „W związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji przez niejakiego M. G. byłego organizatora nieudanego referendum o odwołanie burmistrza Dąbrowskego w 2012 roku, byłego kandydata na radnego z PO informuje, że rzekomy incydent na boisku orlik nie miał miejsca. M. G. próbował na siłę, bez zgody całej grupy zawodników wejść na teren boiska. Boiska, które zgodnie z regulaminami dużo wcześniej zarezerwowane zostało przez drużynę oldboji. Drużynę,… która gra ze sobą w piłkę od ponad 25 lat (nigdy nie było na żadnym meczu z nami tow. Gruszki). Na pytanie co tu robi na boisku odpowiedział, że przyszedł zagrać w piłkę. W związku z tym podając mu rękę zaproponowałem, aby wyjaśnić wcześniejsze jego zachowanie i zacząć od przeprosin przynajmniej burmistrza Dąbrowskiego, którego w 2011 roku nazwał cyt “oszustem”. Wpis swój wtedy zrobił z komputera służbowego w czasie godzin pracy będąc jednocześnie pracownikiem ICDS (podległym pod burmistrza) na Facebook pod swoim imieniem i nazwiskiem” – napisał wiceburmistrz (pisownia oryginalna – przyp. red.). Na koniec skierował do pana Marcina pytanie: kiedy zwróci pieniądze mieszkańcom Łomianek za nieudane referendum w 2012 roku, którego był współorganizatorem?

Zdania lokalnej społeczności na temat całego zajścia są podzielone. Jedni uważają, że wiceburmistrz zachował się „jak gbur” i nie ma prawa zabraniać mieszkańcowi Łomianek grać na lokalnym boisku, inni, że to pan Marcin zorganizował prowokację. Większość komentujących uznała jednak całe zajście za żenujące i „na poziomie piaskownicy oraz bazaru”.