Tagi: „Gazeta Polska

Linia 400 kV – w sprawie pojawił się wątek …szpiegowski

Czy mieszkańcy protestujący przeciwko budowie linii 400 kV w naszym regionie są rosyjskimi szpiegami? Tak uważa dziennikarz „Gazety Polskiej”, który twierdzi, że poprzez sprzeciw lokalnych społeczności ma zostać storpedowany rozwój polskiej energetyki.
linia-400-kv-protest-gazeta-polska
Fot. Społeczna Grupa Koordynacyjna Kozienice-Ołtarzew. Kolejny protest przeciwko niechcianej linii zaplanowano na 8 listopada.

Przypomnijmy, że mieszkańcy wielu miejscowości z terenu powiatu grodziskiego, grójeckiego, pruszkowskiego, warszawskiego zachodniego i innych od ponad roku protestują przeciwko planom budowy linii 400 kV i związanej z nią infrastruktury. Przekonują, że ta inwestycja zniszczy ich zdrowie, majątki, spowoduje spadek wartości nieruchomości.

O pomoc zwracali się już do wszystkich możliwych urzędników i polityków, również tych najwyższego szczebla m.in. do premier Beaty Szydło i prezesa Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Jarosława Kaczyńskiego. Demonstrowali pod budynkami, w których urzędują. Póki co – bezskutecznie. Czy to właśnie te demonstracje spowodowały, że dziennikarz „Gazety Polskiej” Piotr Nisztor określił ich rosyjskimi szpiegami? Tego dokładnie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że autor gazety postawił śmiałą tezę o tym, że mieszkańcy naszego regionu są inspirowani przez Rosjan w związku z próbą storpedowania rozwoju polskiej energii m.in. wzniecanie protestów lokalnych społeczności.

“Od początku jest ona (planowana linia 400kV – przyp. red.) blokowana przez mieszkańców niektórych miejscowości, przez które ma przebiegać. Całkowicie sparaliżowało to projekt. Według zarządu PSE to może nie być przypadek. Dlatego skierował on pismo do ABW, z którego wynika, że protesty przeciwko budowie połączenia Kozienice-Ołtarzew mogą być inspirowane przez Rosjan” – można przeczytać w dzienniku.

Przedstawiciele Społecznej Grupy Koordynacyjnej Kozienice-Ołtarzew natychmiast zareagowali na insynuacje „Gazety Polskiej” wydając specjalne oświadczenie. “My, mieszkańcy 13 gmin południowego i zachodniego Mazowsza z niedowierzaniem przeczytaliśmy sugestie, że zarządowi Polskich Sieci Elektroenergetycznych SA łatwej jest uwierzyć w inspirację protestów przeciwko 2×400 kV oraz nietransparentnym i złym decyzjom PSE SA przez Rosjan, niż w to, że zdeterminowani, zwykli mieszkańcy bronią się przed źle zaplanowaną i niekonsultowaną społecznie inwestycją. Nie potrzebujemy Rosjan, żeby bronić się przed inwestycją, która nawet do 90% obniży wartość naszych nieruchomości bez żadnej rekompensaty. Zmartwieni rodzice nie potrzebują inspiracji obcych wywiadów czy mocarstw, żeby walczyć o ochronę zdrowia swoich dzieci mających wychowywać się w pobliżu linii najwyższych napięć 2x400kV, której szkodliwość jest udowodniona przez liczne publikacje naukowe. Nie potrzebują żadnej dodatkowej zachęty rolnicy i sadownicy, którzy muszą zmierzyć się z wizją bankructwa. Niezależnie, która opcja trasy linii najwyższych napięć jest aktualna mieszkańcy protestują, ponieważ linia przynosi im tylko straty bez ich uczciwego rekompensowania” – napisali w oświadczeniu. Podkreślili również, że są gotowi współpracować z organami państwowymi, bo „przede wszystkim nam zależy na wyjaśnieniu nieprawidłowości związanych z linią 2×400 kV Kozienice-Ołtarzew”.

8 listopada, w godzinach 10.00-14.00 ma odbyć się przemarsz ulicami Warszawy z Placu Trzech Krzyży pod siedzibę Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej. Będzie to kolejny już protest mieszkańców naszego regionu przeciwko planom budowy linii 400 kV.