Tagi: Otwarta Brama

Kolejne blokady ws. linii 400 kV. Kierowcy: kto pozwala na taką hucpę?

Stowarzyszenia z powiatu grodziskiego już po raz drugi zorganizowały blokadę dróg w proteście przeciwko planom lokalizacji linii 400 kV i związanej z nią infrastruktury obok ich domów. Tymczasem kierowcom i mieszkańcom, których ta sprawa nie dotyczy, zaczynają puszczać nerwy.
Blokady dróg 400 kV
Fot. Facebook/Stowarzyszenie Trudności Usuwamy Razem. Kierowcy są zmęczeni demonstracjami utrudniającymi im życie.

Po raz pierwszy blokadę dróg zorganizowano tydzień temu. Mieszkańcy protestujący przeciwko linii 400 kV, która ma powstać w naszym regionie, zablokowali wówczas krajową „pięćdziesiątkę”, trasę S8 oraz fragment autostrady A2. Zapowiedzieli, że manifestacje będą organizować aż do skutku, czyli do momentu wycofania się inwestora z planów umiejscowienia linii i ogromnych słupów wysokiego napięcia na terenach, które zamieszkują.

W ostatni piątek, 15 kwietnia protestanci po raz drugi zablokowali przejście dla pieszych w miejscowości Oddział na drodze S8 oraz zjazd z autostrady A2 w Tłustem. Protesty spowodowały utrudnienia w ruchu oraz wściekłość ze strony kierowców. – Ja rozumiem, że demonstranci chcą rozwiązać problem, ale dlaczego naszym kosztem? Niech idą protestować pod Sejm, albo zablokują drogi dojazdowe decydentom. Przecież politycy blokady dróg mają w głębokim poważaniu, bo ich to nie dotyczy – mówił nam w ubiegłym tygodniu pan Mariusz, kierowca ciężarówki, który utknął w aucie na trasie katowickiej. W tym tygodniu blokada dała się we znaki m.in. pani Annie, mieszkance Rawy Mazowieckiej. – Doskonale rozumiem protestujących, bo nikt nie chciałby ogromnych słupów i brzęczenia drutów wysokiego napięcia nad uchem, ale nie można z tego powodu blokować trasy. Prowadzę firmę i przez protest straciłam sporo pieniędzy, bo nie zdążyłam na czas obsłużyć klientów. Kto wydał zgodę na tę hucpę? Osoby odpowiedzialne powinny zastanowić się, co robią i ponieść konsekwencje – denerwuje się nasza czytelniczka.

Blokady dróg nie popiera również stowarzyszenie Otwarta Brama z Żabiej Woli. – Dystansujemy się od tej formy protestu. Niezależnie od wyników Grupy Roboczej nie będziemy uprzykrzać życia innym – napisano na stronie organizacji na Facebooku.

Z kolei członkowie stowarzyszenia Trudności usuwamy Razem z Jaktorowa podkreślają, że protest nie jest wymierzony w kierowców i nie chcieli posuwać się do tak drastycznych kroków, jednak doszli do ściany i nie widzą już innego skutecznego sposobu, by uzmysłowić inwestorowi, że nie pozwolą postawić nad swoimi domami 80- metrowych słupów. Przedstawiciel inwestora, rzecznik prasowy Agencji Promocji Inwestycji (API) Jarosław Kowalski stawia jednak sprawę jasno: – Blokowanie dróg, czy siłowe wymuszanie podjęcia decyzji nie jest formą dialogu merytorycznego, która może nas doprowadzić do konstruktywnego rozwiązania. Dla nas konstruktywną formą jest rozmowa przy stole i to, co jesteśmy w stanie wspólnie ustalić – podkreśla Kowalski.