Wyziębiona 29-latka błagała o ratunek. Nikt nie pomógł

Kilka tygodni temu opinią publiczną wstrząsnęła informacja o śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa, która zmarła po tym, jak wyziębiona przez kilka godzin leżała w centrum miasta. Niestety, na tragedię dziewczynki nikt nie zareagował. Podobna sytuacja miała miejsce na warszawskiej Pradze-Północ.
Fot. Straż miejska Warszawa. Mundurowi okryli zziębniętą kobietę kocami termicznymi i wezwali pogotowie.

Kilka dni temu przed godziną 9.00 rano strażnicy miejscy patrolowali ul. Kijowską. Nieopodal Dworca Wschodniego funkcjonariusze zauważyli klęczącą na chodniku młodą kobietę, która wzywała pomocy. Natychmiast zatrzymali radiowóz. Strażniczka podeszła do kobiety, która trzęsła się z zimna.

– Jej ubranie było mokre, a twarz i ręce sine. Kobieta nie miała siły wstać i samodzielnie utrzymać się na nogach. Była roztrzęsiona i płakała – opisali zdarzenie stołeczni strażnicy. Funkcjonariuszka okryła kobietę kocami termicznymi i zapytała, co się stało. 29-latka wyjaśniła, że blisko dwie godziny przeleżała w śniegu, a gdy wstała próbowała zatrzymać jakieś samochody, ale nikt nie zareagował. Widząc, że kobieta wymaga opieki medycznej wezwano na miejsce pogotowie ratunkowe. Ratownicy zbadali 29-latkę i po rozmowie z nią zdecydowali, że zabiorą ją do szpitala.

Źródło: Straż miejska Warszawa

Facebooktwitterredditpinterest