Dramatyczna walka o życie w lodowatej wodzie. Cudem uratowali pijanego wędkarza [FOTO]

Dramatyczne chwile rozegrały się nad jedną z odnóg Kanału Żerańskiego. Nietrzeźwy 69-latek wpadł do lodowatej wody i zaczął tonąć. O jego życie walczyli strażnicy miejscy, strażak i przypadkowi wędkarze.
Fot. Straż miejska Warszawa. Pijany mężczyzna łowił ryby z własnoręcznie zbudowanej tratwy.

To była akcja, która mogła zakończyć się tragedią. W poniedziałek, 23 marca, spokojny rejon ul. Kupieckiej w Warszawie zamienił się w scenę dramatycznej walki o życie. Do patrolujących okolicę strażników miejskich podbiegł przerażony mężczyzna z informacją, że w pobliskim kanale ktoś się topi.

Funkcjonariusze nie tracili ani sekundy. Gdy dotarli na miejsce, zobaczyli starszego mężczyznę walczącego z lodowatą wodą. 69-latek był już skrajnie wyczerpany – co chwilę znikał pod powierzchnią, a gdy wynurzał się, desperacko próbował zaczerpnąć powietrza i wołał o pomoc.

Na brzegu trwała nerwowa akcja ratunkowa. Wędkarze próbowali dosięgnąć tonącego, ale wysoki brzeg skutecznie utrudniał działania. Wtedy do akcji wkroczyli strażnicy miejscy. Z pasów taktycznych i liny w kilka chwil stworzyli prowizoryczną uprząż. Jeden z nich, ryzykując własne bezpieczeństwo, zwiesił się nad wodą, podczas gdy partnerka z patrolu i świadkowie trzymali go za nogi.

Udało się – 69-latek zahaczył o pasy i został podciągnięty do brzegu. To jednak nie był koniec dramatu. Wycieńczonego mężczyzny nie dało się jeszcze wydostać z wody. Każda sekunda miała znaczenie – temperatura wynosiła zaledwie kilka stopni.

Przełom nastąpił, gdy z drugiej strony kanału podpłynął nurek ze straży pożarnej. Wspólnymi siłami udało się w końcu wyciągnąć poszkodowanego na brzeg. Przemarznięty i przerażony 69-latek został natychmiast okryty kocem termicznym, a następnie trafił pod opiekę ratowników medycznych. Był w stanie silnego wychłodzenia.

Jak ustalili świadkowie, mężczyzna wcześniej łowił ryby… z własnoręcznie zbudowanej tratwy. Był pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie stracił równowagę i wpadł do wody w ubraniu. Choć próbował wrócić na tratwę, nie miał już sił.

Tym razem los okazał się łaskawy. Dzięki błyskawicznej reakcji służb i przypadkowych świadków, historia ta zakończyła się szczęśliwie. Jednak – jak podkreślają ratownicy – w takich warunkach o tragedię naprawdę nietrudno.

Źródło: Straż miejska Warszawa

Facebooktwitterredditpinterest