7-letni chłopiec uciekł ze szkoły. Powodem przemoc rówieśnicza?

Dramatyczne sceny rozegrały się w jednej ze szkół podstawowych na warszawskiej Białołęce. Siedmioletni chłopiec…wyrwał się spod opieki rodzica i próbował zniknąć bez śladu. Jak się później okazało, za jego desperacką decyzją mogło stać coś znacznie poważniejszego niż zwykły dziecięcy bunt.
Fot. ilustracyjne/_mallgoth. Przemoc rówieśnicza to coraz większy problem nie tylko wśród młodzieży, ale też wśród coraz młodszych dzieci.

Wszystko wydarzyło się pod koniec kwietnia. Chłopiec wyrwał się podczas odprowadzania do szkoły i odjechał na rowerze w nieznanym kierunku. Ze względu na bliskie sąsiedztwo Wisły i terenów leśnych na miejsce skierowano załogę zmotoryzowaną oraz drugi patrol z dronem, by zwiększyć szansę wypatrzenia małego zbiega. Strażnicy miejscy, którzy dotarli w okolice szkoły napotkali tam, wezwany w tej samej sprawie patrol policji. Załogi podzieliły się rolami i przystąpiły do poszukiwań. Już po chwili, na osiedlu naprzeciwko budynku szkoły strażnicy zauważyli małego chłopca, stojącego obok unieruchomionego roweru. Jak się okazało, plany ucieczki pokrzyżowała mu awaria sprzętu. W rowerku spadł łańcuch i nie dało się dalej uciekać.

Prześladują go koledzy

Malec był zapłakany, jednak zaufał oferującym mu wsparcie strażnikom. Jak mówił „nie chce iść do tej szkoły, gdzie prześladują go koledzy”. Słowa dziecka natychmiast wzbudziły niepokój – pojawiło się podejrzenie, że chłopiec może potrzebować specjalistycznej pomocy.

Fala przemocy wśród dzieci?

Ta historia wpisuje się w coraz bardziej niepokojący trend. W ostatnich dniach całą Polską wstrząsnęła tragedia 14-letniego Mateusza z Susza. Nastolatek zginął pod kołami pociągu, a śledczy badają, czy do dramatu doprowadził hejt i długotrwałe nękanie w szkole. Według ustaleń, chłopak mógł doświadczać przemocy rówieśniczej, a fala nienawiści była tak silna, że targnął się na własne życie.

To jednak nie jedyny przypadek, który budzi grozę. Do sądu trafiła także sprawa brutalnego ataku na 11-letniego chłopca w Ostrowi Mazowieckiej. Dorosły mężczyzna miał go zwyzywać i kopnąć – tylko dlatego, że dziecko ma inny kolor skóry.

Co dalej z 7-latkiem?

W przypadku uciekiniera z Białołęki sprawą zajęły się odpowiednie służby. Rodzina została poinformowana, a szkoła będzie musiała zmierzyć się z trudnymi pytaniami. Czy doszło do przemocy? Czy ktoś zignorował sygnały ostrzegawcze?

Jedno jest pewne – za dramatyczną próbą ucieczki stoi coś więcej niż chwilowy kaprys. A historie takie jak ta, Mateusza czy zaatakowanego chłopca pokazują, że problem przemocy i wykluczenia wśród dzieci wciąż jest boleśnie aktualny. I coraz trudniej go ignorować.

Źródło: Straż miejska Warszawa, Radio Zet, Onet

Facebooktwitterredditpinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *