Horror w Żyrardowie: Para z Ukrainy biła, głodziła, kopała czwórkę dzieci. Dwulatek miał złamaną rękę

Przez wiele miesięcy czworo dzieci miało doświadczać przemocy we własnym domu. Najmłodsze z nich ma zaledwie osiem miesięcy, a u 2-latka lekarze stwierdzili poważne obrażenia, w tym złamania kości, które zdążyły już samoistnie się zrosnąć. Sprawa wyszła na jaw po anonimowym zgłoszeniu. Dzieci są dziś bezpieczne w pieczy zastępczej, a ich matka i jej partner usłyszeli zarzuty.
Fot. ilustracyjne. FeeLoona/pixabay.com. Zamiast bezpieczeństwa i opieki, dzieci doświadczały psychicznej i fizycznej przemocy.

O zdarzeniu poinformował serwis TVP3Warszawa, a śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Żyrardowie. Zarzuty dotyczące fizycznego i psychicznego znęcania się nad dziećmi usłyszeli 34-letnia matka dzieci oraz jej 33-letni konkubent. Oboje są obywatelami Ukrainy.

Anonimowy sygnał uruchomił lawinę

Wszystko zaczęło się od anonimowej informacji przekazanej policji. To właśnie ona doprowadziła do interwencji w jednym z mieszkań na terenie Żyrardowa, a następnie do wszczęcia śledztwa.

Według ustaleń prokuratury kobieta miała znęcać się nad czworgiem swoich dzieci w wieku 11, 8 i 2 lat oraz nad ośmiomiesięcznym niemowlęciem. Jak ustalili śledczy, proceder miał trwać od października 2025 roku do czerwca 2026 roku. Dzieci miały być bite szarpane i kopane. Opiekunowie krzyczeli na nie, nie podawali leków i jedzenia, nie leczyli też jednego z maluchów.

U dwulatka odkryto stare złamania

Szczególnie wstrząsające są ustalenia dotyczące dwuletniego dziecka. Stwierdzono u niego poważne obrażenia ciała, w tym złamania kości, które zdążyły samoistnie się zrosnąć. To oznacza, że dziecko miało doznać obrażeń wcześniej, a mimo ich powagi nie otrzymało odpowiedniej pomocy medycznej. Zarzut znęcania się nad małoletnimi usłyszał także 33-letni partner matki.

Czworo dzieci zabrano z domu

Równolegle z postępowaniem karnym podjęto działania, które miały zapewnić dzieciom bezpieczeństwo. Wszystkie zostały odebrane z domu i decyzją Sądu Rejonowego w Żyrardowie umieszczone w pieczy zastępczej. 34-letnia kobieta została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Wobec jej 33-letniego partnera zastosowano dozór policji. Mężczyzna ma również zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych dzieci i kontaktowania się z nimi w jakikolwiek sposób. Nie może także opuszczać Polski.

Za zarzucane przestępstwa matce grozi kara do dziesięciu lat więzienia, jej partnerowi – do ośmiu lat. Śledztwo wciąż trwa, a prokuratura gromadzi kolejne dowody.

Jeden telefon mógł uratować dzieci

Gdyby nie anonimowe zgłoszenie i późniejsza interwencja policji, dramat czworga dzieci mógłby pozostać za zamkniętymi drzwiami. Postronne osoby nie były obojętne na ich krzywdę. W tym przypadku jeden anonimowy sygnał wystarczył, by służby mogły sprawdzić, co dzieje się w mieszkaniu. Dziś czworo dzieci jest już poza domem, w którym – według ustaleń śledczych – zamiast bezpieczeństwa i opieki miały doświadczać przemocy.

Kilkanaście dni temu informowaliśmy również o stosowaniu przemocy przez rodziców wobec dwójki dzieci w powiecie pruszkowskim. Dwumiesięczny chłopczyk trafił do szpitala z obrażeniami, które – zdaniem lekarzy – mogły wskazywać na potrząsanie lub podduszenie (więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ).

Źródło: TVP3Warszawa

Facebooktwitterredditpinterest