Tagi: alkohol

13-latka hucznie świętowała Dzień Kobiet. W parku z dwiema półlitrówkami. Trafiła do szpitala

Dwie nastolatki postanowiły świętować 8 marca w bardzo niebezpieczny sposób. Jedna z dziewczynek trafiła do szpitala po tym, jak strażnicy miejscy znaleźli ją nieprzytomną na ławce w centrum Warszawy.
Fot. Straż miejska Warszawa. Strażnicy powiadomili rodziców pijanego nastolatka i wezwali policję.

Międzynarodowy Dzień Kobiet dwie nastolatki z Warszawy postanowiły uczcić w sposób, który mógł skończyć się tragedią. W niedzielę, 8 marca strażnicy miejscy patrolujący okolice Pałacu Kultury i Nauki otrzymali od przechodniów niepokojącą informację – w Parku Świętokrzyskim na ławce leży bardzo młoda dziewczynka i wygląda na to, że potrzebuje pomocy.

Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali tam tylko jedną z nastolatek. Dziewczynka leżała na ławce i miała wyraźne objawy silnego zatrucia alkoholem. W jej plecaku strażnicy znaleźli dwie puste półlitrowe butelki po wódce oraz puszkę po piwie. Szybko okazało się, że sytuacja jest jeszcze bardziej poważna – w plecaku znajdowała się szkolna legitymacja. Wynikało z niej, że dziewczynka ma zaledwie 13 lat.

Ze względu na zagrożenie zdrowia i życia strażnicy natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe oraz powiadomili policję. W trakcie interwencji zadzwonił telefon dziewczynki – była to jej mama. Funkcjonariusze poinformowali kobietę o stanie córki i poprosili ją o pilny przyjazd.

Strażnicy cały czas monitorowali stan nastolatki. Tuż przed przyjazdem ratowników dziewczynka ponownie poczuła się gorzej. Ostatecznie została przewieziona do szpitala dziecięcego razem z matką. Na miejscu pozostała policja, której przekazano wszystkie ustalenia dotyczące zdarzenia.

Alkohol i… „amerykańskie dokumenty”

Kilka dni później strażnicy miejscy interweniowali w innej sprawie związanej z nieletnimi i alkoholem. W nocy, 12 marca, podczas patrolu na Pradze-Południe, funkcjonariusze zauważyli na ul. Zamienieckiej młodego człowieka, który z trudem utrzymywał równowagę.

Zanim do niego podeszli, chłopak zdążył jeszcze pociągnąć łyk z butelek z wódką i piwem, które trzymał w rękach. Gdy strażnicy zwrócili mu uwagę, że picie alkoholu w miejscu publicznym jest niezgodne z prawem, odpowiedział niewyraźnym bełkotem.

Choć ledwo stał na nogach, jego wyobraźnia działała bez zarzutu. Twierdził, że wraca od osoby chorej na padaczkę, którą się opiekuje, a dokumentów nie ma przy sobie, bo… zostawił je w Stanach Zjednoczonych.

Po chwili okazało się jednak, że dokumenty wcale nie są tak daleko. Wystarczyło poprosić chłopaka, by opróżnił kieszenie. W jednej z nich znajdowała się szkolna legitymacja. Wynikało z niej jasno, że „pełnoletni opiekun” ma dopiero 17 lat.

Strażnicy powiadomili jego rodziców i wezwali policję. Około godziny 2:00 w nocy chłopaka odebrała z komisariatu mama. Badanie wykazało, że miał w organizmie ponad dwa promile alkoholu.

Źródło: Straż miejska Warszawa

Pościg po Błoniu za kierowcą bmw. Wyrok usłyszał w ciągu 48 godzin! Drakońska kara

10 miesięcy pozbawienia wolności, 10 tys. zł na rzecz pomocy osobom pokrzywdzonym, dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a także przepadek równowartości samochodu na kwotę 10 tys. zł – to kara, jaką usłyszał 39-letni mieszkaniec Błonia.
>>