O zdarzeniu poinformował serwis se.pl. Doszło do niego w niedzielę, 5 kwietnia, około godziny 8:20 na ul. Płochocińskiej. Funkcjonariusze prowadzili standardową akcję kontroli trzeźwości kierowców. Wśród zatrzymanych pojazdów znalazł się oznakowany samochód straży miejskiej. Nic nie wskazywało na to, że ta kontrola zapisze się w pamięci policjantów na długo.
Za kierownicą siedziała funkcjonariuszka, która – jak się okazało – nie powinna w ogóle prowadzić pojazdu. Badanie alkomatem wykazało u niej 0,36 promila alkoholu. W świetle przepisów to tzw. stan po użyciu alkoholu, który stanowi wykroczenie.
Radiowóz natychmiast został wyłączony z ruchu, a kobieta nie mogła kontynuować jazdy. Sprawa szybko nabrała tempa – nie tylko na drodze, ale i w jej miejscu pracy.
Już dwa dni później, 7 kwietnia, stołeczna straż miejska poinformowała o natychmiastowym rozwiązaniu umowy z funkcjonariuszką. Decyzja była jednoznaczna i szybka. – W naszej formacji nie ma tolerancji dla pełnienia służby po spożyciu alkoholu – przekazali serwisowi se.pl przedstawiciele referatu prasowego.
Na tym jednak konsekwencje się nie kończą. Kobieta odpowie również przed sądem. Grozi jej grzywna od 2,5 tys. do nawet 30 tys. zł, a także zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat.
Cała sytuacja budzi szczególne emocje, bo dotyczy osoby, która na co dzień powinna stać na straży prawa. Tymczasem – jak komentują internauci – „najciemniej bywa pod latarnią”.
Źródło: se.pl, ZM
