Tagi: OSP Wiskitki

Skandal w Wiskitkach. Ksiądz wyrzucił orkiestrę strażacką z pogrzebu zasłużonego druha?

Członkowie orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej w Wiskitkach twierdzą, że podczas uroczystości pogrzebowych jednego z druhów, ksiądz proboszcz wyprosił ich z kościoła. Duchowny zaprzecza tym zarzutom.
orkiestra-wiskitki-pogrzeb
Fot. Przemysław Jahr/wikipedia.org. Do incydentu miało dojść w kościele, w Wiskitkach.

Incydent miał miejsce 13 listopada. Tego dnia w kościele, w Wiskitkach odbył się pogrzeb jednego z członków miejscowej, ochotniczej straży pożarnej – druha Sławomira. W ostatniej drodze chcieli mu towarzyszyć członkowie orkiestry OSP i swoim występem uświetnić uroczystość. Jednak, jak sami twierdzą, napotkali na opór ze strony księdza proboszcza Witolda Okrasy. Strażacy opisali sprawę na Facebooku. Oświadczenie cytujemy ze skrótami, całość można przeczytać na profilu orkiestry (śródtytuły pochodzą od redakcji).

Kto tu rządzi?

„ (…) Orkiestra powitała kondukt marszem pogrzebowym. Ze względu na bardzo złe warunki atmosferyczne grała w świątyni, do której drzwi otworzył jej kościelny. Podczas wnoszenia trumny z ciałem, do wciąż grającej orkiestry podszedł ksiądz proboszcz zwracając się słowami “proszę nie grać”. W związku z tym, iż kapelmistrz był zwrócony w kierunku orkiestry, nie mógł usłyszeć słów księdza, który stał za jego plecami. Nie mógł tym samym zareagować natychmiast. Wówczas ksiądz Okrasa, uderzył w instrument jednego z orkiestrantów (narażając członka orkiestry na poważny uraz), z pytaniem “kto tu rządzi, kto jest odpowiedzialny za orkiestrę??? (…)”– opisują strażacy.

Ja tu rządzę!

„(…) Przestraszony nieobliczalnym zachowaniem księdza orkiestrant wskazał na kapelmistrza. Wówczas ksiądz użył następujących słów: “Nikt nie będzie tu grał, bo to jest kościół, i to ja tu rządzę! Ja tu jestem panem i gospodarzem i nikt bez mego pozwolenia nie może nic zrobić! Co wy sobie myślicie?? Proszę stąd wyjść!!! Po czym kontynuował swój monolog dotyczący jego zwierzchności nad kościołem. Po usłyszeniu bulwersujących słów, członkowie orkiestry postanowili opuścić kościół, na co ksiądz proboszcz zareagował propozycją spotkania w zachrystii używając słów “Chcecie grać, musicie przyjść po zgodę, jak ładnie poprosicie, być może ją dostaniecie (…)”. Zachowanie księdza nie zachęciło również orkiestrantów do podjęcia dyskusji, obawiali się bowiem, iż kontynuacja rozmowy z księdzem dziekanem skończy się awanturą i tym samym zakłóci przebieg uroczystości. Aby nie brnąć w konflikt przy tak agresywnym zachowaniu księdza proboszcza, a poprzez szacunek dla zmarłego, jego rodziny oraz Kościoła, orkiestra opuściła świątynię”.

Orkiestra tu więcej nie zagra

Po wyjściu muzyków drzwi do kościoła zostały zamknięte. Mimo to nadal grali, uznając iż marsz pogrzebowy zmarłemu druhowi „po prostu się należy”, po czym jeden z nich otworzył drzwi. Jak twierdzą strażacy, reakcja kościelnego była natychmiastowa – oprócz drzwi wejściowych do świątyni zamknął również drugie, znajdujące się wewnątrz kościoła. Do zaistniałej sytuacji proboszcz odniósł się podczas kazania. – Ta orkiestra w tym kościele już więcej nie zagra – miał powiedzieć duchowny, po czym, według relacji strażaków, sformułował zarzut mówiąc, iż nie mógł postąpić inaczej, gdyż „orkiestra nie chce służyć Bogu, i gra wyłącznie za pieniądze”.

Wywieźć księdza na taczkach
Strażacy zdecydowanie zaprzeczyli tym insynuacjom. – Pragniemy nadmienić, iż podczas uroczystości kościelnych, członkowie orkiestry na terenie gminy Wiskitki grają nieodpłatnie, w związku z tym, zarzuty księdza proboszcza są po prostu bezpodstawne. Ksiądz Okrasa do zakończenia uroczystości pogrzebowych wykazywał w stosunku do orkiestry postawę lekceważącą, ostentacyjnie prezentując swoje niezadowolenie spowodowane ich obecnością – napisali.

Oświadczenie dotyczące incydentu podczas pogrzebu zamieszczono również na profilu OSP Wiskitki. Pod nim pojawiło się wiele komentarzy. Mieszkańcy Wiskitek w bardzo mocnych, niekiedy nawet wulgarnych słowach skomentowali postawę księdza proboszcza. „Masakra i dramat! Ksiądz w Wiskitkach się zapomniał że Kościół to nie jego prywatny dom”, „Ludzi wina bo już dawno powinni z nim porządek zrobić”, „H (…) na taczkach wywieźć” – to tylko niektóre opinie, jakie pojawiły się pod pismem strażaków (pisownie oryginalna – przyp. red.).

Zaniedbany cmentarz

Mało tego, wierni opisywali również inne bulwersujące incydenty z udziałem księdza proboszcza. „Mojemu dziadkowi nie chciał odprawic pogrzebu w kościele…dopatrzył się że do kościoła nie chodził i na tacę nie dawal (dziadek mieszkał w Żyrardowie, ale pochodził z wiskitek i tam był grób rodzinny)…koniec końcem wziął jak za pogrzeb ale modlilismy się i zegnalismy dziadka w “kosciolku” na cmentarzu” – napisała pani Anita. ”Jak długo jeszcze mieszkańcy będą cierpieć przez konflikt P Wójta z Proboszczem ? Orkiestra to tylko narzędzie” – stwierdziła pani Agnieszka. „Proszę zwrócić uwagę co ksiądz przez okres swojej posługi zrobił dla parafii ? Cmentarz wygląda jak już nie powiem co. Ogrodzenie alejki itp itd. Żeby nie inwestycja osób z zewnątrz w główną alejke i kaplice to by tam już wszystko ku upadkowi się chylilo” – dodaje pan Radosław (pisownia oryginalna – przyp. red.).

1200 zł za pogrzeb

W serwisie zachodniemazowsze.info opisywaliśmy również sprawę naszej czytelniczki, która w 2013 roku, w Wiskitkach organizowała pogrzeb swojego męża. Ona też krytycznie ocenia zachowanie księdza proboszcza. Organizacją pogrzebu w parafii w Wiskitkach zajmowała się kuzynka, która pochodzi z Krakowa. – Ksiądz był bardzo bezpośredni i za pogrzeb wyznaczył cenę 1200 zł. Nawet nie zapytał o przyczynę śmierci młodego człowieka, o żadnych słowach wsparcia czy otuchy w tak tragicznych okolicznościach nie było mowy, tylko z uśmiechem na twarzy spytał: u nas jest chyba taniej niż w Krakowie? – opowiadała zbulwersowana czytelniczka (więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ).

Nie jestem ideałem

Poprosiliśmy księdza proboszcza Witolda Okrasę o ustosunkowanie się do zarzutów. Zdecydowanie zaprzeczył, że wyprosił orkiestrę z kościoła. – To afera podsycana przez kogoś. Ja bym tego nie chciał – powiedział. Na stronie parafii w Wiskitkach pojawiło się oświadczenie, w którym podkreślono, że według przepisów Kościoła katolickiego o przebiegu ceremonii pogrzebowej nie decyduje zakład pogrzebowy, ani rodzina zmarłego, ani nikt inny, lecz proboszcz parafii. „(…) Bez zgody proboszcza i bez posiadania odpowiednich uprawnień, popartych stosownymi dokumentami, nie można podczas liturgii wykonywać zdjęć i prowadzić nagrań filmowych. Nie można wybierać pieśni, według własnego upodobania, oczekując na spełnienie życzeń. Nie posiadając misji Kościoła, czyli urzędowego posłania, nie można samodzielnie wpływać na przebieg liturgii grą lub śpiewem, a także wchodzić w kompetencje osób odpowiedzialnych za przebieg ceremonii” – czytamy w oświadczeniu. Na pytanie, czy był agresywny podczas pogrzebu strażaka, ksiądz proboszcz odpowiada: – Trudno powiedzieć. To jest subiektywne odczucie. Wczoraj usłyszałem od dziennikarza, że ludzie się mnie boją. Ja mówię do niego: był pan w kościele, widział pan młodzież przy ołtarzu. Ile młodzieży było? Ile dzieci było? Gdyby się mnie bali, to by się nie uśmiechali, nie witaliby się i nie żegnali ze mną – mówi. I dodaje: – Przyznaję się, że jestem osobą impulsywną. To jest pewien mój problem, ale jak każdy człowiek pracuję nad sobą. Jestem impulsywny, ale na pewno nie agresywny. Ja nie jestem ideałem, nie głoszę siebie, tylko głoszę Jezusa. Jezus też potrafił zareagować, jak były rzeczy niewłaściwe, odpowiedzieć tym , którym się coś nie podobało. A dla parafii, podobnie jak inni księża, robię co mogę – zapewnia.