Jestem niezłym strategiem

Zdjęcie z akcji społecznej, w której mieszkańcy Leszna ustawili się na miejscowym stadionie w taki sposób, że powstał napis „Lewy” obiegło nie tylko lokalne i krajowe, ale również światowe media. Jej celem było uhonorowanie znanego piłkarza, niegdyś mieszkańca Leszna Roberta Lewandowskiego. Z inicjatorką i organizatorką akcji Agatą Bażyńską-Khan* rozmawia Karolina Gontarczyk
Bażyńska Agata
Fot. Grażyna Bryk Agata Bażyńska-Khan lubi zagrzewać ludzi do działania.

Skąd wziął się pomysł zorganizowania akcji „Lewy”?

– Pomysł powstał w głowie mojego męża Davida, wielkiego fana Roberta i piłki nożnej. Wiedzieliśmy, że trzeba uczcić jego sukces. Akcja musiała zaangażować jak najwięcej mieszkańców, bo inaczej nie miałoby to sensu. Cała Polska jest dumna, a my mamy to szczęście, że rodzina Lewandowskich mieszkała u nas przez wiele lat. Tu Robert stawiał pierwsze sportowe kroki. Tu jego rodzice propagowali i wspierali sportowe wydarzenia. Tu nadal mieszka i aktywnie działa jego mama Iwona Lewandowska. Chcieliśmy dać wszystkim w gminie możliwość pokazania tego, że kibicujemy Robertowi. Zdjęcie wydawało się najbardziej odpowiednie.

To Pani była inicjatorką całego wydarzenia?

– Zajęłam się organizacją, bo jestem niezłym strategiem. Uwielbiam perfekcję. Dużo wymagam od innych i często krzyczę, ale od siebie wymagam jeszcze więcej i bardzo się angażuję. Czasami za bardzo. Dlatego sprawdzam się w prowadzeniu takich akcji. Sama jednak, bez tych wszystkich cudownych ludzi, nie dałabym rady, to pewne.

Czy organizacja takiej akcji pochłania wiele czasu ?

– Przygotowania trwały około tygodnia. Najważniejsze było poinformowanie jak największej liczby osób. Tu oczywiście zadziałały portale społecznościowe. Były też, dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego grafika, plakaty. Kolejny zaprzyjaźniony człowiek to operator drona. Nie mamy pieniędzy, bo nie mamy jeszcze sponsorów, więc trzeba wszystko załatwiać za darmo albo po minimalnych kosztach Jest też przede wszystkim analiza. Ile osób przyjdzie? Jaki napis powinien powstać? Jak wyznaczyć litery? Niby nic, a jednak. Na taką skalę to pierwsze takie nasze przedsięwzięcie. Duże nerwy. Obsługa techniczna i cały scenariusz wydarzenia to wielogodzinne obmyślania, a akcja potrwała może pół godziny.

Wcześniej była Pani organizatorką akcji z banerem Lewandowskiego…

– Akcja z banerem odbyła się podczas Euro w Polsce. W Lesznie nic się wtedy nie działo, a my chcieliśmy dać znać, że trzymamy kciuki za naszą reprezentację, a szczególnie za Roberta. Powstał baner, który zawisł na ogrodzeniu kościelnym w centralnym miejscu w Lesznie. Na banerze był napis: „Zawsze dumni z naszego Roberta”. Kiedy go wieszaliśmy, przyszło około 100 osób ubranych w barwy narodowe. Była telewizja. Zrobiliśmy zdjęcie i daliśmy je Robertowi. Poza tym pieniądze przekazywane przez mieszkańców znacznie przekroczyły koszt samego baneru. Za nadwyżki kupiliśmy sprzęt dla młodych piłkarz z KS Partyzant.

Jest Pani również inicjatorką przyznania Robertowi Lewandowskiemu tytułu „Honorowy Obywatel Gminy Leszno”.

– Wydaje mi się, że to odpowiedni sposób uhonorowania wybitnego człowieka z naszej gminy. Robert swoja grą i postawą życiową udowadnia, że nie jest ważne środowisko, tylko talent i ciężka praca. Nie postawimy mu przecież pomnika. Na razie oczywiście. W tym momencie w całej gminie przez radnych i nie tylko zbierane są podpisy. Sprawę prowadzi radna Ewa Grot.

Była Pani również inicjatorką zgłoszenia i oddawania głosów przez mieszkańców w konkursie „Podwórko Nivea”, dzięki czemu dzieciaki z Leszna mogą teraz korzystać z fantastycznego placu zabaw.

– Inicjatorem i człowiekiem, który wymęczył w urzędzie gminy start w tym konkursie, był Tomek Maj. Zadzwonił do mnie i już tradycyjnie dostałam funkcję zagrzewaniem ludzi do oddawania głosów na nasz plac. Chętnie zgodziłam się pomóc. Głosowanie trwało miesiąc. To miesiąc wzmożonej aktywności. Bardzo ciężki i nerwowy. Mamy w gminie grupę naprawdę cudownych ludzi. Pokazali ogromnego ducha walki. Nie odpuszczali do końca. Ten konkurs pokazał, że budzi się w nas potrzeba zmian i działania. Mamy plac.

Jest Pani bardzo aktywną mieszkanką Leszna i wciąż działa na rzecz lokalnej społeczności.

– Lubię Leszno. Lubię pomagać. Najczęściej organizuję różne zbiórki. W tym roku robimy drugą edycję Świątecznej Paczki im. Wojtka Krasuckiego. Zeszłoroczna wypadła bardzo dobrze i mogliśmy na święta obdarować dwie rodziny z gminy. Odzew był ogromny, więc w tym roku myślę o trzech rodzinach. Przed wakacjami udało nam się zebrać pieniądze na obóz sportowy dla jednej z bardzo utalentowanych siatkarek z naszej okolicy. Organizujemy też zbiórki dla bezdomnych i bezpańskich zwierząt. Stworzyliśmy grupę „Nie bądź łoś – zrób coś”, w ramach której w niedziele spotykamy się i idziemy, biegniemy lub jedziemy na rowerach do lasu. Działamy wszędzie tam, gdzie jest taka potrzeba. Mamy pomysły.

Czy sprawuje Pani jakąś formalną funkcję w gminie Leszno, czy też organizowane przez Panią akcje są wyłącznie spontaniczne i mają charakter nieformalny?

– Startowałam w ubiegłym roku do rady gminy. Nie udało się. Nie martwiłam się długo. Są ogromne możliwości działania poza strukturami samorządowymi. Gmina Leszno ma ogromny potencjał, dobrą lokalizację i fajnych mieszkańców. Niestety beton ciężko skruszyć. Jeżeli chcemy nadążyć za cywilizacją, trzeba się w końcu zabrać do roboty. Trzeba działać.

Jakie jeszcze inicjatywy związane z Lesznem planuje Pani zorganizować w przyszłości?

– Planów jest dużo. Przede wszystkim formalizujemy nasze działania. Założyliśmy stowarzyszenie „Aktywne Leszno”. Czekamy na rejestrację w sądzie. Chcemy wspomagać integrację w gminie poprzez różne spotkania, gry i zabawy. Stowarzyszenie i, co za tym idzie, osobowość prawna pozwolą nam sięgać po inne narzędzia. Pozwolą nam zdobywać dofinansowania i umożliwią starty w różnych programach, na przykład unijnych. Zaczynam szukać też sponsorów. Poza aktywizacją mieszkańców chcę aktywizować także radę gminy. Pokazać, że można więcej. Mają możliwości, których nie wykorzystują. Nie wychodzą poza schemat.

* Agata Bażyńska-Khan jest jedną z najbardziej zaangażowanych społecznie osób w gminie Leszno. Zainicjowała i zorganizowała wiele akcji na rzecz lokalnej społeczności. Ma 34 lata i, jak sama mówi, w Lesznie mieszka „od zawsze”. Pracuje w Wydawnictwach Szkolnych i Pedagogicznych jako fotoedytor. Jej pasją jest fotografia.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterest

Jeden komentarz do “Jestem niezłym strategiem